Problematyka sensu jest tak problematyczna, że staje się dla nas problemem…
Każdy z nas żyje dla czegoś, bądź chce to robić, a rzeknę więcej – musi to robić! – aby zachować choć krztynę dobrego samopoczucia i nie zapaść się w samym sobie. Nikt nie chce trwać w bólu egzystencji własnego ‘ja’, chyba, że jest wybitnie ekscentryczny, co może przełożyć się na pewną niedojrzałość i brak szerokości horyzontów w myśleniu na chwilę obecną, stultitia verissima godna lat młodości.
Nawet masochiści posiadają granicę rozsądku, która jest cieniutką, w zdrowiu nieprzekraczalną, linią.
Dlaczego problemem jest dla nas znalezienie celu zapewniającego nam przetrwanie? Lenistwo to nie jedyna przyczyna, ponieważ z ludzkością jest już o wiele gorzej. Jesteśmy naiwni.
Naiwnie uważamy, że jedna osoba nie może zrewolucjonizować świata… Zaraz, nie może?! Ktoś musi rzucić pierwszą ideę, jest to praca jednej osoby, zalążek powstaje w jednym umyśle – fakt, pozostaje jeszcze kwestia czynników zewnętrznych, jednak niewiele ona zmienia… Nadal ‘jest to dzieło jednego umysłu’, które zaczynają rozwijać inne umysły. Pracujemy sami jak i razem, dla siebie jak i dla innych – nieważne, czy tego chcemy, czy nie. Dlaczego? Na niektóre pytania należy odpowiedzieć samodzielnie, nie powinniśmy przyzwyczajać się w swej naiwności do istnienia wiecznej, poprawnej (bądź nie) wyroczni idei, słów, praw… Ktoś musi ich zastąpić. Każdy i jedna osoba.
Naiwność jest rzeczą zgubną, ponieważ zmusza nas do pewnej ścieżki stereotypowego myślenia ‘my nic nie możemy, my to tylko my. Wyśmieją nas, a my wyśmiejemy tych, którzy spróbują’. Głupota hamująca rozwój oraz powstrzymująca wiele działań – zaczadzenie trwa, zaczadzenie trwa. A może to już nie zaczadzenie, to już agonia świata?
Społeczeństwo – przystosujmy się do większości, myślmy stereotypem i nie spełniajmy się tak jak chcemy, zadowalajmy się namiastką istnienia. Dlaczego? Nie chcemy być odrzuceni… Namiastka ma prawo istnienia, jednak należy przerwać ten stan gwałtownie – czas przyjdzie, gdy społeczeństwo da się zmienić. Stwórzmy własne społeczeństwo, takie, które nam odpowiada, a jednocześnie nie przekraczajmy granic wolności osób kolejnych – kolejne sprzeczności, które należy w sposób rozsądny ominąć. Nie przekraczajmy, nie przymuszajmy, a przekonajmy. Czy jest to przekraczanie granic? Wizji jest więcej, aniżeli wszystkich ludzi na świecie.
Widząc trudności poddajemy się tak prędko… Sami kształtujemy swój sposób. Mogłeś stać się personą, którą zapamiętamy na wieki, niczym Juliusza Cezara, a mogłeś przepaść w odmętach mroźnego morza pełnego gęstych płomieni czasu. Jeżeli tylko będziemy wystarczająco zawzięci, to będziemy w stanie osiągnąć wszystko, co tylko chcemy. Utopia, optymizm? Nie! Realizm prawidłowy.
Nie ma efektów bez poświęceń. Cel nieraz uświęca środki, choć wbrew słowom wielu ludzi przetrwają te bardziej drastyczne części historii drogi. Nieważne jak nas zapamiętają, ważne, abyśmy spełnili się tak, jak tylko chcemy, będąc dobrymi moralnie bytami i wybitnymi na swój sposób, jednocześnie zachowującymi te drobne granice… Nota precyzująca wszystko i wyjaśniająca każdy aspekt mogłaby powstawać całe eony, a nigdy nie zostałaby skończona, dlatego winniśmy uzupełniać braki na własną rękę, bez wykorzystywania luk i naiwnego jadu, podśmiechujki. Chyba, że chcemy stracić życie na sporach i sprostowaniach, nie osiągając niczego w praktyce.
Sensotyka sensu… Nie każdy ma wystarczająco wiele sił na wszystko. Musi zwalczać to sam.
Dominik ‘Darmor’ Marciniak
‘Ja-Dyktator-Zło’

Kto się rozgadał?!