Problematyka sensownie celowa…

•Czerwiec 25, 2011 • Dodaj komentarz

Problematyka sensu jest tak problematyczna, że staje się dla nas problemem…

 

Każdy z nas żyje dla czegoś, bądź chce to robić, a rzeknę więcej – musi to robić! – aby zachować choć krztynę dobrego samopoczucia i nie zapaść się w samym sobie. Nikt nie chce trwać w bólu egzystencji własnego ‘ja’, chyba, że jest wybitnie ekscentryczny, co może przełożyć się na pewną niedojrzałość i brak szerokości horyzontów w myśleniu na chwilę obecną, stultitia verissima godna lat młodości.

 

Nawet masochiści posiadają granicę rozsądku, która jest cieniutką, w zdrowiu nieprzekraczalną, linią.

 

Dlaczego problemem jest dla nas znalezienie celu zapewniającego nam przetrwanie? Lenistwo to nie jedyna przyczyna, ponieważ z ludzkością jest już o wiele gorzej. Jesteśmy naiwni.

 

Naiwnie uważamy, że jedna osoba nie może zrewolucjonizować świata… Zaraz, nie może?! Ktoś musi rzucić pierwszą ideę, jest to praca jednej osoby, zalążek powstaje w jednym umyśle – fakt, pozostaje jeszcze kwestia czynników zewnętrznych, jednak niewiele ona zmienia… Nadal ‘jest to dzieło jednego umysłu’, które zaczynają rozwijać inne umysły. Pracujemy sami jak i razem, dla siebie jak i dla innych – nieważne, czy tego chcemy, czy nie. Dlaczego? Na niektóre pytania należy odpowiedzieć samodzielnie, nie powinniśmy przyzwyczajać się w swej naiwności do istnienia wiecznej, poprawnej (bądź nie) wyroczni idei, słów, praw… Ktoś musi ich zastąpić. Każdy i jedna osoba.

 

Naiwność jest rzeczą zgubną, ponieważ zmusza nas do pewnej ścieżki stereotypowego myślenia ‘my nic nie możemy, my to tylko my. Wyśmieją nas, a my wyśmiejemy tych, którzy spróbują’. Głupota hamująca rozwój oraz powstrzymująca wiele działań – zaczadzenie trwa, zaczadzenie trwa. A może to już nie zaczadzenie, to już agonia świata?

 

Społeczeństwo – przystosujmy się do większości, myślmy stereotypem i nie spełniajmy się tak jak chcemy, zadowalajmy się namiastką istnienia. Dlaczego? Nie chcemy być odrzuceni… Namiastka ma prawo istnienia, jednak należy przerwać ten stan gwałtownie – czas przyjdzie, gdy społeczeństwo da się zmienić. Stwórzmy własne społeczeństwo, takie, które nam odpowiada, a jednocześnie nie przekraczajmy granic wolności osób kolejnych – kolejne sprzeczności, które należy w sposób rozsądny ominąć. Nie przekraczajmy, nie przymuszajmy, a przekonajmy. Czy jest to przekraczanie granic? Wizji jest więcej, aniżeli wszystkich ludzi na świecie.

 

Widząc trudności poddajemy się tak prędko… Sami kształtujemy swój sposób. Mogłeś stać się personą, którą zapamiętamy na wieki, niczym Juliusza Cezara, a mogłeś przepaść w odmętach mroźnego morza pełnego gęstych płomieni czasu. Jeżeli tylko będziemy wystarczająco zawzięci, to będziemy w stanie osiągnąć wszystko, co tylko chcemy. Utopia, optymizm? Nie! Realizm prawidłowy.

 

Nie ma efektów bez poświęceń. Cel nieraz uświęca środki, choć wbrew słowom wielu ludzi przetrwają te bardziej drastyczne części historii drogi. Nieważne jak nas zapamiętają, ważne, abyśmy spełnili się tak, jak tylko chcemy, będąc dobrymi moralnie bytami i wybitnymi na swój sposób, jednocześnie zachowującymi te drobne granice… Nota precyzująca wszystko i wyjaśniająca każdy aspekt mogłaby powstawać całe eony, a nigdy nie zostałaby skończona, dlatego winniśmy uzupełniać braki na własną rękę, bez wykorzystywania luk i naiwnego jadu, podśmiechujki. Chyba, że chcemy stracić życie na sporach i sprostowaniach, nie osiągając niczego w praktyce.

 

Sensotyka sensu… Nie każdy ma wystarczająco wiele sił na wszystko. Musi zwalczać to sam.

 

Dominik ‘Darmor’ Marciniak

‘Ja-Dyktator-Zło’

Przeklęty niech będzie twórca czasu…

•Czerwiec 17, 2011 • 1 komentarz

Opuszki palców delikatnie dotykają brwi, gęstych i czarnych…

Czuję się osłabiony.

Widzicie, ktoś wymyślił czas. A czas mija i mija, zmienia ludzi – przez ten płynący czas coś się dzieje, nieustannie stajemy się odrobinę inni…

Przeklęty niech będzie twórca czasu.

-Słyszałem, że podróżujesz z Melancholią.

-Mhm?

-Dobry kwas to toksyczny kwas.

Mój umysł nie był nigdy w nazbyt dobrej kondycji – ostatnimi czasy staje się tragedią. Jestem zmęczony, a nie mogę spać. Jestem spragniony, a nie chcę pić. Chcę tworzyć unikając narzędzi.

W ostatniej notce wspominałem o poznawaniu ludzi w sposób specyficzny i tak… Skrupulatny? Nie, nie… Dla wielu zapewne szalony i nietypowy – witaj w świecie szaleńca. Pierwsze hasło rozwiązane! To nie tylko ta specyfika powoduje, że znajdujemy się teraz w półświatku takim a nie innym – to czyste szaleństwo podejścia i postępowania.

Ten ekscentryzm stał się jedynie pozorem.

Czy czuję się przez to fałszywy? Nie, nie przekraczam granic dobrego smaku, a wśród wielu jestem po prostu sobą – badam ich będąc takim, jakim się czuję… Lub… Badałem?

Całą ta notka sprowadza się do melancholijnego narzekania.

Odrobina kawy to za mało, odrobina jedzenia to za wiele. Chwila poza domem i powiew wiatru wystarczą by brutalnie obalić delikatne źdźbła jasnozielonej trawy – a obalona zbyt długo pęknie, naderwie się… Zacznie żółknąć i obumrze. To metafora dla zdrowia i jego tragicznej kondycji odpornościowej.

Wspomnienie radosnego dziecka – wspomnienie iskier radości ze świątecznych wypieków… Czemu wtedy było mnie na to stać? Silniejszy i pewniejszy siebie, o wiele bardziej znośny i inny w kontakcie z ludźmi – to dawało poczucie realizmu, a czasem i optymizmu. Nie pozwalałem moim wewnętrznym, szarym niczym aktualna forma świata, wizjom wypełznąć z umysłu… Jak widać do czasu.

Siła osłabia. Odrobina ‘olśnienia’ i rozsądku potrafi wykończyć umysł, jednocześnie podszeptując autodestrukcję.

Darmor… Czy to w ogóle coś znaczy?

Wyjaśniliśmy dziś świat szaleńca, land szaleńca… Ale! Dlaczego Darmor?! Każdy myśli, że to nick ‘taki sobie ot’, który nie posiada głębszego znaczenia, a może nawet jest z czegoś zaczerpnięty.

Każdy myli się więc.

Darmor to połączenie dwóch wyrazów „Dar” oraz „Mor” – nadal niewiele mówi, prawda? Pójdźmy dalej… Dar to podarunek, podarek, rzecz jasna… A mor? Dar moru, dar morowego powietrza.

Co to oznacza?

Morowe powietrze było zarazą i przekleństwem – było niechciane. Dar przekleństwa i nerwicy, źródło irytacji, czasem wykańczających emocji… Oto Darmor. Wielu mogło wpaść na to już w momencie przeczytania o „darze morowego powietrza” czy nawet mniej poprawnym „darze moru”.

Wyjaśniłem dziś dwie ważne dla mnie rzeczy, ukazałem odrobinę swojego prawdziwego ja – czemu? Kiedyś i tak bym to zrobił.

Ludzie to na tyle dziwne istoty, że kochają prywatność, zamknięcie oraz tajemnicę – mistyczność własnego ja – jednocześnie chcą wyrzucić wszystko z siebie, uznając to za balast.

Kolejne sprzeczności.

Dominik ‘Darmor’ Marciniak

Ja-Dyktator-Zło

Wolnościowych wyjaśnienia słów kilka…

•Maj 27, 2011 • Dodaj komentarz

Dlaczego akurat prolog taki, a nie inny? 

Przyglądanie się ludziom i badanie ich psychiki to niezwykle zabawne, ale i nieraz nużące, a co za tym idzie – monotonne zajęcie. Pytacie więc czemu to robię? Czemu kocham badać zakamarki każdego, ludzkiego umysłu, który – potraktuję to dość materialnie – wpadnie mi w dłonie? Jeżeli chce się kroczyć ścieżką otwartości ludzi należy znać i poznawać, wspierać ich i przyglądać się każdej reakcji, całkiem naturalnej reakcji, nie sztucznie wywołanej. Kolejnym punktem tej ciężkiej sztuki jest aktorstwo w kwestiach, które mogą nam się nie przydać a zaszkodzić psychicznie innym – to tak naprawdę rzecz zależna od typu człowieka, w moim wypadku bywa to ciężkie. Później musimy analizować każde zdanie wszystkich innych ludzi, szukać jego głębi oraz poznawać je ze stron wszelakich, akceptować – otwierać się na nie. I właśnie to otwarcie się na innych, na tolerancję, spokój oraz pokój jest podstawą ścieżki, którą kroczę – jest to podstawa otwartości umysłowej realnej, która wymaga od nas akceptacji wszystkiego, poza nietolerancją realną oraz konserwatyzmem – tworzy to pewne zabawne zapętlenie, jednak ma sens. Tak obrana droga pozwala nam wyrażać się w naprawdę wielu osobach i dążyć do maksimum utopijności w kontaktach międzyludzkich – dlatego na większa skalę będzie przyczyną jedynie konfliktów, krytyki etc. Etc. Uznana za zbyt pewną siebie, atak na stare zasady i nierealne marzenia o zwiększeniu ludzkiej uczciwości, uprzejmości wzajemnej i tworzeniu zasad moralności w sposób inny niż wadliwe religie, głoszące nieustannie treści godzące w człowieka, prawo do jego szczęścia jak i najczystszą ludzką wolność.

Dlatego otwartość umysłowa jest bezsensowna.

Dlatego poddam ją krytyce w swoim drobnym ‘dziele’.

Każde ostrze jest obusieczne, a głębsza metafora potrafi przekonać i tłum do rzeczy różnorakich. Sensu nie ma narzekanie i psioczenie, jak i działanie w sposób zbyt nachalny czy natarczywy. Świat musi dojrzeć, a teza raczkować z jednoczesną, dynamiczną rewolucja samej siebie i dostosowywaniem się do problemów lat – tak, aby konserwatyzm został wyparty, ponieważ to konserwatyzm i przywiązanie do wad tworzy setki sprzeczności ludzkich eliminując szansę na lepsze jutro. Choć sprzeczne są i rzeczy teoretycznie dobre, ponieważ chaos jest w nas niczym gorycz oliwek w najczystszej czekoladzie, doprawionej słodkim lukrem dla większej słodyczy.

Dominik ‘Darmor’ Marciniak.

Gratis…

•Maj 26, 2011 • Dodaj komentarz

http://twitter.com/#!/Darmorein

Jak wszędzie to wszędzie.

Libertas I – Prolog 0

•Maj 26, 2011 • Dodaj komentarz

Wstępem chamstwa mówiąc rzecz…

Widzicie, ten post to coś z lekka nowego oraz chamskiego – początek wyrywkowych fragmentów moich większych wypocin opowiadaniowych, na trzysta stron planowanych. Szalone? Może, ale mam pomysł i aspiracje ku temu.

Zakurzony pałac czas odświeżyć względami kulturalnymi, poprzez pędzel czarno-białych barw barwnych…  

 

Libertas I – Prolog 0

Ludzie to istoty na tyle złożone i rozbudowane, że da się ich wyrazić na tak wiele sposobów – choć z drugiej strony byty te są tak płytkie oraz marne, że aż ich szkoda. Ambicje, plany, marzenia… rzeczy tak ulotne – ulotne są również i wydarzenia, rzeczy osiągnięte i zdobyte ich krwią, ich życiem, ich potem! A cała gra toczy się za kulisami – kropla krwi przechyla szalę jednej ze stron, ach… Słodycz w mych ustach, na samą myśl o tym, rośnie tak gwałtownie, do tego ten dreszczyk ekstazy…! 

Jednak powracając do samego sedna sprawy – ludzie, tak kruche piony, złożone oraz płytkie. Czysty chaos i sprzeczność, który teoretycznie nikomu nie zagraża – ironicznie teoria bywa omylna. Właśnie te tak kruche ambicje i te tak kruche dłonie, wsparte szczątkowymi myślami i pyłem czasu istnienia wprowadzają zamęt we wszystkim, każdym planie! Do tego robią to tak nieświadomie, z zaangażowaniem wymagającym ingerencji nazbyt ryzykownej, że umniejsza się własnych wartości swemu istnieniu – irytująca rzecz, irytujący fakt! Wiesz wszystko i możesz wszystko, jednocześnie nie wiedząc niczego a co za tym idzie – niczego nie mogąc!

Pasuje to do tej roli…

I w tym momencie słodycz słów połączyła się z najczystszą goryczą, dając nam kwaskowy, a jednocześnie lukrowy smak i kontynuując błędne koło wszystkich tych wydarzeń.

Irytujące ale i zabawne, tak wesołe. To ich nieświadome podobieństwo, obieranie stron podczas kreowania swojego ja, ta kontrola i ten brak kontroli… Czy istnieje coś lepszego, aniżeli sprzeczność, paradoksy dające nieustannie odrobinę zabawy w całej tej monotonii i nudzie? Tak pozornie ją maskują – przemyślany, aczkolwiek wadliwy system… Choć po co wymyślać nam lepszy? Gra zawsze będzie grą – czymś zabawnym, nieskończonym, ekscytującym… Ach, te zasady związane z ich praktycznym brakiem!

Jednakże, zejdźmy z tego barwnego tonu i powróćmy do istot ludzkich. Jak widzimy, wśród nich występują różnorakie podziały – przyjmijmy jeden z prostszych i właściwszych na osobniki głupsze oraz pozornie sprytne. Niby tak banalny, a posiada odrobinę głębi, ha! Ale cóż… Ludzie głupsi nie wtrącają się zazwyczaj w sprawy ‘swojego świata’ pracując
i żyjąc, łamiąc swoje prawa i inne takie – a ludzie teoretycznie sprytni? Robią rewolucyję umysłową, wojskową, naukową, językową… I wszelakie inne jakie tylko te ziemskie umysły wymyślą. Jaki jest ich problem? Kreują swoje prawa i swój świat w oparciu o bardzo płytkie postrzeganie konsekwencji – ostatnimi czasy stało się to takie modne…
I nieprzyjemnie zmieniło brak zasad w zasady, całkiem zmieniając położenie pionów na szachownicy gry.

Lukrowa kwasota przemieniła się w żelazny smak porażki, związanej ze zwycięstwem – czym innym grozi upadek przeciwnika, którego śmierć oznacza i śmierć naszą? Nie wspominając o konsekwencji najgorszej – zakończeniu gry! Tylko… Czy tak proste, a zarazem złożone istoty potrafią samotnie tworzyć tak wiele, szkodząc?

Jedna z przygnębiających odpowiedzi brzmi – tak. Zalążek każdej doktryny tkwi w umyśle jednego człowieka! Ale spójrzmy na drugą stronę medalu związaną z tą odpowiedzią – spójrzmy na to, co udowodni nasze proste kłamstwo i odpowiedzmy „nie” kłamiąc po raz wtóry. Z jednej strony doktryna rodzi się z jednego umysłu, jest jego dziełem realnym, nad którym ten ślęczy godzinami, latami, miesiącami! Ale z drugiej strony wpływ na ową ma otoczenie twórcy, słowa, które słyszy oraz wydarzenia, które przeżywa, widzi… Wpływ ma cały świat i cała egzystencja ludzka w ogóle ujęta. Na niektóre umysły jedno z tych przeważa szalę zwycięstwa, choć odpowiedzi jak i uzasadnień są setki, a jedna prawdziwa istnieje… Choć po co psuć sobie czystą zabawę z tych drobnych rozważań i ją dostrzec? To rzecz zbędna, niczym ostrze w żołądku.

Te dwie odpowiedzi są sobie równe, a jedna osoba tworzy chaos, anarchię, a co za tym idzie niszczy wszystko. Pytanie tylko – jak i po co? Ach, nić za nicią, sekunda po sekundzie, a ziarnko piasku do ziarnka.. 

 

Protest

•Kwiecień 13, 2011 • Dodaj komentarz

Protest, strajk, manifestacja!

 

Widzicie, stanowczo protestujemy przeciwko cholernemu kotletowi Smoleńskiemu. Gdzie nie spojrzysz – Smoleeeeeeńsk!

 

Protestujemy również przeciwko panu Jarkowi K.

PiSowi.

Panu JKM.

WiP

PO

SLD

 

Uznajmy, że ta lista zawiera wszelakie możliwe partie naszej polski – naszego kochanego kraju *bez wyjątku panie Palikocie* a poznamy poglądy polityczne autora tego bloga. Funny, a? No to tyle co do polityki.

 

Lajf.

 

Kawa.

Mniej jeść.

Snu.

 

W trzech słowach, nie mając sił na rozwijanie swej mowy o barwne opisy, którymi miałbym was uraczyć bądź też zabić – z resztą, nie czytacie tego.

 

Pałac tonący w kurzu

•Kwiecień 9, 2011 • Dodaj komentarz

 

 

Landzie, mój landzie…! Chaos twe wojska wykończył…?!

 

Tak, Land został zakurzony a jego autor jest wykończony i brak mu sił na pisanie. Nie olewa go, ale nie ma sił.

 

Zostańmy chaosytami!

 

Slaanesh zaprasza.

 

Do zobaczenia gdy… Gdy odzyskam siły!

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.